RAPORT: Rok (niedomówień) z ustawą inwigilacyjną

0
218
Security key concept

15 stycznia minął rok od przyjęcia tzw. ustawy inwigilacyjnej, przypomina fundacja Panoptykon. W teorii nowe przepisy miały realizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w 2014 r. nakazał wprowadzenie niezależnej kontroli nad pobieraniem danych telekomunikacyjnych przez policję i inne służby. Jednak ustawa inwigilacyjna nie tylko nie rozwiązała starego problemu braku kontroli nad działaniami służb, ale też stworzyła nowe, ułatwiając im dostęp do danych internetowych i zmniejszając przejrzystość.

Ustawa inwigilacyjna wzbudziła rok temu ogromne kontrowersje, ale żadna krytyka nie była w stanie jej zatrzymać. Na niekorzyść obywateli zadziałała presja czasu, związana z upływającym terminem na wdrożenie wyroku Trybunału, i ewidentna polityczna potrzeba, by utrzymać szeroki dostęp służb do danych. Fundacja Panoptykon nie odpuszcza jednak tego tematu. Po roku sprawdzamy, jak ten instrument działa w praktyce.

Ustawa, między innymi, zmieniła zasady sięgania po dane internetowe. Od lutego 2016 r. służby mogą zawierać porozumienia z firmami, by mieć dostęp online do danych gromadzonych przez firmy o użytkownikach. Okazuje się, że z tej możliwości nie korzysta Policja, która – z racji na skalę swoich działań – powinna być najbardziej zainteresowana ułatwionym dostępem do danych przydatnych do walki np. z oszustwami dokonywanymi za pośrednictwem Internetu. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego tradycyjnie zasłoniła się tajnością – co daje szerokie pole do spekulacji.

Nowe przepisy – wbrew wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego – nie zapewniają kontroli nad pobieraniem danych przez służby.

Nowe przepisy – zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego – miały zapewnić większą kontrolę na pobieraniem danych przez Policję i inne służby. Możemy z całą pewnością powiedzieć, że tak się nie stało. Nowy mechanizm zakłada jedynie pozorną kontrolę. Sprawuje ją sąd okręgowy, który co pół roku otrzymuje sprawozdania od służb, zawierające liczbę przypadków sięgnięcia po dane, informację o rodzaju pobranych danych oraz kwalifikację prawną spraw. Jednak wiele sądów swoje kontrole ogranicza do spojrzenia na to zestawienie, bez sprawdzania, co kryje się za liczbami.

Paradoksalnie, ustawa dała służbom szersze pole do ukrywania tego, jak często i w jakim celu sięgają po dane telekomunikacyjne. Nie dowiemy się m.in. jak często służby sięgają po dane abonenckie – np. do kogo należy dany numer telefonu.

Liczyliśmy na reformę służb i zwiększenie kontroli nad tajnymi operacjami, a dostaliśmy ustawę, która słusznie dorobiła się przydomka „inwigilacyjna”. Projekt nowego prawa pojawił się na przełomie 2015 i 2016 r. Kilka tygodni później protestowaliśmy przed Pałacem Prezydenckim, a ponad 33 tys. osób podpisało petycję, obawiając się przede wszystkim zwiększenia inwigilacji w sieci. Obywatelskie protesty na niewiele się zdały: ustawa została przyjęta 15 stycznia 2016 r., a weszła w życie 6 lutego. Co wiemy po roku jej obowiązywania? Czy było się czego bać?przypomina raport fundacji Panoptykon.

Fundacja będzie w dalszym ciągu walczyć o informacje przed polskimi sądami. Zaś przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka zamierza zakwestionować brak  gwarancji, które chroniłyby obywateli przed nadużyciami służb.

Fundacja Panoptykon – raport podsumowujący rok obowiązywania ustawy.