Czy dzięki sztucznej inteligencji możemy stać się nieśmiertelni?

0
991
Tomasz Gibas, ekspert ds. sztucznej inteligencji

Ludzkość, m.in. poprzez literaturę i filmy z gatunku science fiction, od dziesiątek lat upatrywała w rozwoju technologii metody nie tylko na przedłużenie swojego życia, ale też na wyrwanie się z biologicznego cyklu narodzin i śmierci. Za każdym razem powtarzającym się w takich opowieściach motywem jest przenoszenie swojej świadomości z ciała do ciała, bądź – z ciała do komputera. Najlepszym tego przykładem jest mający niedawno swoją premierę Netfliksowy serial Altered Carbon.

Podstawowym założeniem jest tam fakt, że całą ludzką świadomość można przetransferować na małe urządzenie i przenosić ją pomiędzy ciałami. Rodzi to oczywiste pytanie: jak daleko jesteśmy dziś od tego rodzaju technologii? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Skomplikowanie ludzkiego mózgu na razie wychodzi poza granicę naszego pojmowania, co nie oznacza, że prace nad poznaniem zasad jego funkcjonowania nie posuwają się do przodu. Ostatnie ważne odkrycie w tym zakresie należy do naukowców z Uniwersytetu w Wiedniu. Zmapowali oni system nerwowy nicienia (mały, około 1 mm bezkręgowiec) i odtworzyli jako komputerową sieć neuronową. Jak się okazało, dzięki temu „wirtualny” nicień wiernie odtwarzał zachowanie prawdziwego bez żadnej ingerencji ze strony badaczy.

Jak się jednak okazuje, nieco inną drogę do nieśmiertelności oferuje już istniejące i znane ludziom rozwiązanie technologiczne – sztuczna inteligencja. Dziś coraz częściej możemy odnaleźć ją w domach pod postacią głosowych asystentów, którzy pomagają nam w codziennych czynnościach – od zapalania i gaszenia światła, przez zamawianie jedzenia i zakupów online, po asystowanie jako personalny trener czy sekretarka. Aby zrozumieć, w jaki sposób może ona to zrobić należy pojąć dwa kluczowe aspekty jej działania.

Po pierwsze, funkcjonowanie inteligentnego asystenta opiera się na w dużej mierze na danych, które mu się dostarczy. Z jednej strony więc, dzięki podłączeniu do Internetu, ma on dostęp do praktycznie nieograniczonych zasobów wiedzy. Z drugiej – pozyskuje on dane, które sami mu przekazujemy – terminy naszych spotkań o których ma nam przypomnieć, lista zakupów do zrobienia, czy też nasza droga do pracy, kiedy sprawdzamy, czy nie natkniemy się tego dnia na korek. To właśnie dzięki połączeniu tych dwóch źródeł informacji, inteligentni asystenci mogą być dla nas realną pomocą – sprawdzić alternatywną drogę do pracy, dzięki której nie spóźnimy się na ważne firmowe spotkanie, a podczas której będziemy mogli jeszcze wstąpić do sklepu, posiadającego w asortymencie wszystkie produkty z naszej listy. Co więcej, nasz asystent podpowie nam, że w zrobionym przez nas spisie brakuje kilku produktów niezbędnych do ugotowania naszego ulubionego dania i doda je do naszej listy. Obecnie inteligentni asystenci działają na rynku dopiero kilka lat, ale w dłuższej perspektywie należy przyjąć, że dzięki temu, że będziemy dzielić się z nimi coraz większą ilością informacji, będą oni posiadać w swojej bazie dane na temat dużego wycinka, jeżeli nie całości naszego życia.

Druga ważna funkcja asystenta to komunikacja z nim. Mowa jest pierwszym i wciąż podstawowym sposobem wyrażania swoich myśli. W projektowaniu sztucznej inteligencji, która ma być asystentem głosowym, zwraca się dużą uwagę, by proces rozmowy był jak najbardziej naturalny. Każdy użytkownik jest inny, dlatego dąży się do tego, by sztuczna inteligencja bardziej niż na zaprogramowane komendy, stawiała na naukę sposobu komunikacji osoby, z którą rozmawia. Perfekcyjny asystent głosowy wie, jak jego użytkownik formułuje myśli, aby zawsze poprawnie je interpretować, nawet jeżeli część informacji, tak jak w naturalnej rozmowie, przekazywana jest w domyśle. Takie działanie wymaga stworzenia przez niego bardzo dokładnego profilu naszego charakteru i osobowości.

Klucz do nieśmiertelności wynika wprost z połączenia dwóch powyższych czynników. W obu przypadkach u podstaw działania asystenta leży wiedza o tym jak się zachowujemy oraz jak się komunikujemy. Jeżeli rozwój technologii w dalszym ciągu będzie postępował z taką samą prędkością jak obecnie, można bezpiecznie założyć, że w ciągu kilkudziesięciu lat obraz „nas” w pamięci asystenta będzie kompletny. Dzięki temu niewykluczone, że w przyszłości możliwe będzie przeprogramowanie asystenta tak, by korzystał z tych informacji nie jako profilu dla osoby, z którą rozmawia, ale jako danych swojej własnej osobowości.

Innymi słowy – dzięki posiadaniu danych z przekroju całego naszego życia oraz wiedzy o tym, w jaki sposób połączyć je ze sobą, formułować myśli oraz reagować na bodźce, sztuczna inteligencja może w przyszłości stać się po naszej śmierci naszym cyfrowym awatarem. Dzięki latom „treningu” będzie mogła mówić, reagować a nawet formułować osądy w sposób taki, jak przez lata robił to jej właściciel. Potencjalnych obszarów, w których takie rozwiązanie mogłoby się sprawdzić jest wiele – od wsparcia w sprawach spadkowych, przez pomoc w pogodzeniu się ze stratą bliskiej osoby, po bycie wehikułem czasu dla osób z przyszłości. Wierność naszej cyfrowej kopii zależy oczywiście od wielu czynników – przede wszystkim mocy obliczeniowej przyszłych komputerów, które musiałyby przetwarzać w czasie rzeczywistym dane z całego ludzkiego życia (mówi się, że pamięć mózgu to ok. 2,5 petabajta danych).

Dlatego też w najbliższym czasie nie powinniśmy spodziewać się pojawienia się awatarów ludzi opartych o sztuczną inteligencję, ale jeżeli tylko kwestie etyczne i moralne na to pozwolą, to ich stworzenie może być pierwszym krokiem ludzkości w kierunku nieśmiertelności – podsumowuje Tomasz Gibas.