Boom na roboty przemysłowe: mechanicznych rąk do pracy nie zabraknie…

0
296

Międzynarodowa Federacja Robotyki (IFR) przewiduje, że do 2020 roku na całym świecie będzie używanych ponad 3 miliony robotów przemysłowych. To dwa razy więcej niż w 2016 roku. Zapowiedzi IFR znajdują potwierdzenie w opublikowanych w maju danych Research and Markets. Analitycy oceniają, że do 2023 roku rynek robotów przemysłowych będzie rósł w tempie 9,84% rok do roku.

W maju Międzynarodowa Federacja Robotyki (IFR) zaktualizowała swoje prognozy dotyczące rynku robotów przemysłowych. IFR ocenia, że liczba maszyn pracujących w przemyśle w 2020 roku będzie ponad dwukrotnie większa niż w roku 2016. Tym samym za dwa lata w fabrykach na całym świecie będzie używanych ponad 3 miliony robotów przemysłowych.

Sektor produkcyjny od zawsze inwestował w rozwiązania usprawniające produkcję, a roboty w dobie Przemysłu 4.0. pozwalają produkować szybciej, lepiej i taniej – wyjaśnia Lucjan Giza, Dyrektor ds. rozwoju w BPSC i dodaje – Wyższy poziom robotyzacji podnosi konkurencyjność. Firmy widzą to w wynikach finansowych.

W maju agencja badawcza Research and Markets zaktualizowała szacunki dotyczące wartości światowego rynku robotów dedykowanych przedsiębiorstwom produkcyjnym. W grudniu 2017 roku był wart 41,86 mld dolarów. Przez najbliższe pięć lat ma rosnąć o niemal 10% rok do roku. Takie tempo oznacza, że na koniec 2020 roku, osiągnie on wartość 55,47 mld dolarów.

Automatyzacja produkcji przyspiesza na całym świecie. Wartość rynku siłą rzeczy rośnie. Jednak nie tyle wartość się liczy, co poziom średniej gęstości robotów, który w przemyśle stale rośnie – wyjaśnia ekspert ze śląskiej firmy BPSC.

Korea deklasuje

Według ostatnich danych IFR, globalnie na każde 10 tys. pracowników przypadają 74 roboty przemysłowe. Rok wcześniej Międzynarodowa Federacja Robotyki podawała, że było ich 66. W ciągu roku średnia wzrosła o 12%. Najbardziej zrobotyzowanym regionem świata jest Europa, która może pochwalić się 99 sztukami na 10 tys. pracowników. Stary Kontynent wyprzedza obie Ameryki (84) i Azję (63). Rynek robotyki przemysłowej napędzany jest głównie przez sektory motoryzacyjny oraz elektryczny i elektroniczny. Obie te branże odpowiadają za ponad 70% rynkowych wydatków, podaje Research and Markets.

Patrząc na czołową piątkę, kraje z Europy ustępują azjatyckim gospodarkom. Najbardziej zautomatyzowanymi państwami świata są kolejno: Korea Południowa (631 robotów na 10 tys. pracowników), Singapur (488), Niemcy (309), Japonia (303) i Szwecja (223). Statystyczna gęstość pierwszej piątki wynosi aż 390 robotów na 10 tys. pracowników. To ponad pięciokrotnie więcej niż średnia dla całego świata.

Korea Południowa w tym zestawieniu deklasuje inne gospodarki. Dane pokazują, że koreańska gospodarka używa ponad trzykrotnie więcej robotów przemysłowych niż w USA – komentuje wyniki Lucjan Giza.

Co nas czeka?

IFR ocenia, że w najbliższym czasie możemy spodziewać się wzrostu. Globalny rynek ma być większy aż o 18%. Międzynarodowa Federacja Robotyki przewiduje, że najszybsze tempo wzrostu będzie w regionie Azji i Australii. Na tych dwóch kontynentach przybędzie 21% nowych jednostek. Dalej są obie Ameryki (16%) i Europa (8%). Research and Markets prognozuje, że rynek robotów przemysłowych na koniec bieżącego roku będzie wart prawie 46 mld dolarów.

Kto zarabia na robotach?

Jak podaje strona Worlds Top Exports, w 2017 roku globalna wartość eksportu robotów przemysłowych wyniosła łącznie 6 mld dolarów. To o 2 mld dolarów więcej niż było w 2013 roku. Najwięcej na eksporcie zarabiają firmy azjatyckie, do których trafia aż 48,8% rocznych wydatków na roboty przemysłowe. Na drugim miejscu znalazła się Europa 44,6%.

Największym eksporterem robotów jest Japonia, która kontroluje 36,6% całkowitego eksportu robotów przemysłowych. W 2017 gospodarka Kraju Kwitnącej Wiśni wzbogaciła się o 2,2 mld dolarów. Za Japonią są Niemcy, którym eksport dał 858,5 mln dolarów, co stanowi 14,2% globalnego rynku i Włochy, których eksport robotów dla sektora produkcyjnego wyniósł 392,5 mln dolarów, co odpowiada 6,5% światowych nakładów.

Co z tą Polską?

Polska wypada słabo. Poziom nasycenia robotami przemysłowymi na 10 tys. pracowników wynosi 32 egzemplarze. To ponad dwa razy mniej niż globalna średnia i ponad 3 razy mniej niż średnia dla Europy. Nasz kraj wyprzedzają kraje ościenne. Słowacja z 135 jednostkami jest na 17 miejscu na świecie, a Czechy z 128 na 19.

Dostawy robotów do Czech i na Słowację są uzależnione głównie od zapotrzebowania, jakie generuje przemysł motoryzacyjny. Podobnie jest np. na Słowenii, w której gęstość wynosi 135 – wskazuje Lucjan Giza, i kontynuuje – Jednak nie ma co ukrywać – nasz wynik jest dramatyczny i jak najszybciej polskie firmy powinny inwestować w roboty. Tym bardziej że to się opłaca – kończy ekspert BPSC.